czwartek, 30 marca 2017

Ciemność




Vairë
wędrowna zielarka / odcięta / skrzydlata


Prawdziwymi przyjaciółmi są ci, którzy nigdy nie opuszczają naszego serca, nawet jeśli na chwilę znikną z naszego życia. Po latach rozłąki bez trudu na nowo podejmujemy przerwaną znajomość. Nawet jeśli umrą, w naszych sercach na zawsze pozostaną żywi.

Spadanie. Opadanie. Ból.
Jak to się stało, że do tego doszło?
Wystarczyło jedno słowo: Nie!, aby mnie zniszczyć po tysiącleciach spokojnego życia. Odmowy bolą a i ta miała swoje konsekwencje. Gdybym tylko wiedziała. Nie przewidziałam skutków, ale nie jestem wszechwiedząca. Mogłam to rozegrać w inny sposób. Jednak Ashan okazał się inny. Pod powloką dobroci - okazał się największym dupkiem, który myśli tylko o władzy i zaszczytach. 
Tyle, że to mnie doceniono a nie jego. Aż się tym zadziwiłam. Niestety Ashana duma ubodła i zaczął układać plan, aby uprzykrzyć mi życie. Ze szkoda dla mnie. Jego plan był tak dziecinnie prosty, że bym mu pogratulowała, gdybym jeszcze żyła w starym świecie. Niestety, ale podczas ceremonii oskarżono mnie o coś czego nie zrobiłam. Tyle, że dano wiarę "dowodom" a mnie wygnano bez żadnego sądu. Szybko i bez rozgłosu.
To dziwne, że się nie zbuntowałam. Chyba było to wbrew mojej naturze. Ostatnimi słowami wypowiedzianymi szeptem były: Daje ci ostatnią szansę...
Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi co jeszcze bardziej rozgniewało, ale wyczuwałam w nim skrywaną satysfakcje: Sama zdecydowałaś o własnym losie. Pamiętaj o tym. Pieprze cie - warknęłam tylko.

Poczułam w swoim wnętrzu szarpniecie czegoś rozgrzanego do białości. Intensywność tego doznania parzyła moje wnętrze. Moje nowe istnienie przybierało na wyrazistości i fizyczności. Podczas spadania wyczułam dokładnie moment odcięcia od źródła, od mego domu, od Nieba. Przeleciałam w dól przez liczne sfery, przebijając je wszystkie i płonąć niczym spadająca gwiazda. 
Przybrałam postać. Ludzką
Trwałą i bolesną, którą odczuwam każdego dnia na ziemi.
Wstrząs, wywołany upadkiem w twardą glebę, był wielki.
- Pomocy! - wypuściłam myśl bezwiednie.

Odcięta miałam wrażenie, że umieram. Czułam to każdą komórką swego ciała.

Znalazła mnie przechodząca grupa wieśniaków z odległego pola i zabrała ze sobą. Próbowano mnie leczyć wg ludzkich standardów. Powrót do względnej normalności trwał dosyć długo. Czułam się dziwnie w tej postaci, ale obcy ludzie nie zadawali tylu pytań jak myślałam. Przewracałam się i wstawałam ucząc się chodzić. Strata części ciała powodowała dysharmonię.

----------------
Cześć ;) Znowu ja tym razem z kimś innym. Buźkę sponsoruje mi Lunafreya Nox Fleuret z Final Fantasy. Literówki pewnie jeszcze są - wyłapie po drodze. "Skrzydlata" zalinkowana.
[Małe info - Ashan nie jest ani nie byl jej facetem. Cały czas ja chce. - Oczywiście jest on do przejęcia jeśli ktoś byłby chętny ;)]

54 komentarze:

  1. [No noo <3 fajniutka postać ;3 ale jak mogła dać się tak wycackać xD]

    OdpowiedzUsuń
  2. Misje, misje i jeszcze raz misje -to są zadania dla kogoś takiego jak Kazuya, ale on uwielbia tą pracę z powodu zabijania innych ludzi i dużych zarobków. Właśnie na takiej przebywał. Był obecnie w drodze, na koniu powoli galopował a słońce zaczęło zachodzić. Po kilku godzinach dotarł do wioski, było już ciemno więc postanowił, że poszuka karczmy w której będzie mógł odpocząć przed dalszą podróżą. Wioska wydawała się dość mała, domy zbudowane z drewna oraz liczne zagrody.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam oficjalnie :) Cieszę się, że wróciłaś i mam nadzieję, że teraz zostaniesz na długo :P Życzę duzo weny i mile spędzonego czasu :D postać interesująca, jak masz chęci na wątek to pisz (choć pewnie nie masz po ostatnim "incydencie" xd).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kazuya wszedł do karczmy zostawiając konia by ktoś się nim zajął.Był ubrany w bojowy strój a po bokach miał przypięte dwa miecze. Usiadł obok dziewczyny, na którą nie zwracał zbytnio uwagi.
    -Barman? można tutaj wynająć jakiś pokój? -zapytał rozglądając się po karczmie. Była dosyć duża a na około słychać było tylko śmiechy i stukanie kuflem o kufel.
    -Oczywiście, że mamy jedna noc- 15 sztuk złota
    -Poproszę na jedna noc -wyciągnął sakiewkę pełną złota i zapłacił barmanowi. Kiedy ludzie usłyszeli odgłos złotych monet spojrzeli w kierunku Kazuyi, ale on zdawał się niczym nie przejmować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście sam też zamówił sobie trunek. Po wypiciu kilku łyków spojrzał na dziewczynę naprzeciwko ławy. Była piękna, ubrana w sukienkę też popijała, ale to w końcu karczma. Gdy skończył zamówił jeszcze jednego i dalej pił rozglądając się dookoła. Po pewnym czasie postanowił zapytać dziewczynę o drogę.
    -Jesteś może stąd? - zapytał nachylając się w jej stronę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Parsknął śmiechem - Nie boję się, nikogo i niczego -uśmiechnął się po czym dokończył pić swój trunek.
    -Powiesz mi jak mam dojechać do wioski Rinor? nie znam się na tutejszych terenach.
    -Aa i jeszcze jedno, ostrzeż swoich znajomych, że jak spróbują mnie okraść to ich zabije- jego głos wydawał się taki chłodny, a w jego oczach było widać gniew.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nim wstała zdążył jej jeszcze podziękować po czym również wstał i odniósł barmanowi szkło w którym był jego trunek. Nagle dostał wielkiego bólu głowy, zacisnął zęby jednak dało się usłyszeć dźwięk bólu. To był Cień, który znowu próbował przejąć kontrolę nad ciałem Kazuyi, ale i tym razem nie udało mu się. Zaklną cicho pod nosem i zaczął iść w stronę schodów do swojego pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kazuya z bolącą głową starał się zasnąć, dość długo mu to zajęło, ale w końcu po paru godzinach zasnął. Obudził się rano i ubrał się w swoj strój, przypiął miecze po czym zamknął pokój i zszedł na dół zostawiając klucz barmanowi.
    -I jak się spało? -spytał posyłając mu uśmiech.
    - Aaa nawet wygodne macie te łóżka -zażartował i po chwili wyszedł z karczmy. Była piękna pogoda, słońce w górze grzało bardzo przyjemnie. Zabrał swojego konia i zaczął powoli iść w kierunku, który wskazała mu wczoraj dziewczyna. Nie wiedział, że napotka ją na drodze, przechodząc obok ogrodzenia zauważył ją jak dokarmiała zwierzęta.
    -Wspomniałaś coś wczoraj o kotlinie, wiesz jak ją ominąć? -zapytał krzycząc przez ogrodzenie.
    -Zapłacę Ci jeśli udasz się ze mną i wskażesz droge -zaproponował.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozbawiła go, gdy ganiała po podwórku za kurami -uśmiał się, ale nie pokazywał tego żeby nie było, że się z niej naśmiewa. Nie wiedział, że życie na wiosce tak wygląda, że trzeba biegać za kurami.
    -Daj spokój, na darmo będziesz jechała? -spytał się gdy już stała obok niego.
    -Do jutra mamy czekać? wolałbym jak najszybciej, ale dobrze poczekam, tylko nie wiem co mam robić przez cały dzień, może Ci pomóc? -zapytał lustrując ją wzorkiem od stóp do głów.

    OdpowiedzUsuń
  10. - W sumie co mi szkodzi, odprowadził konia do zagrody tak jak powiedziała i zaraz poszedł do tej przybudówki, wyciągnął drewno oraz siekierę i zaczął je rąbać. Było tego dużo, ale dla niego to bułka z masłem, nie takie rzeczy już musiał rozwalać. Gdy już skończył zaniósł porąbane drewno z powrotem do przybudówki.
    -Czemu nie zagonicie tych pijaków do roboty? niby nie moja sprawa, ale kobiety pracują a oni sobie piją w najlepsze ..- westchnął przeciągle.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wziął oczywiście kubek wody i się napił.Trochę się zmęczył a pot podkreślał zarysy jego mięśni.
    -Nic nie szkodzi, lubię wodę -nalal sobie jeszcze jeden kubek i przychylił na raz.
    -Dziękuję -uśmiechnął się i wytarl czoło ręka.
    -Tak w ogóle nazywam się Kazuya Blade i jestem najemnikiem cesarzowej Seleny -w końcu się przedstawił.

    OdpowiedzUsuń
  12. -Masz jakieś zioła na ból głowy?-uśmiechnął się i wziął kolejnego łyka. Gdy skończył pić zaczęło mu burczeć w brzuchu.
    -Może kupimy coś do jedzenia? -zaproponował bo i tak nie ma na co wydawać pieniędzy, no chyba, że na dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
  13. -Może być gularz, bardzo chętnie -uśmiechnął się i podążył za nią do chatki.
    -hmm jest bardzo silny i gwałtowny, trwa kilka godzin, ale jak uda mi się zasnąć to rano jest już wszystko w porządku- rozgląda się po chatce
    -Ładnie tutaj -patrzył jak Veira mieli jakieś zioła. Nie zna jej za bardzo, ale chyba może jej zaufać.

    OdpowiedzUsuń
  14. -Dziękuję, jesteś bardzo miła- za jej naradą położył się na łóżku i przymknąl oczy żeby się zrelaksować. Nie wiedział kiedy zasnął, śnił mu się tamten dzień kiedy wszedł samotnie do jaskini i został zaatakowany przez Cienia. Słyszał odgłosy umierających żołnierzy których zabił. Przez sen mamrotal jakieś niewyraźnie słowa i kręcił głowa na lewo-prawo.

    OdpowiedzUsuń
  15. -Ale twój dotyk jest taki .. delikatny -uśmiechnął się gdy się przebudzil i wstał do pół siadu.
    -przepraszam chyba mi się przysnelo -podrapal się z tyłu po głowie i po chwili wstał do stołu.
    -Ale jestem głodny, zjadlbym konia z kopytami!-jak tylko dostał miskę z jedzeniem to chwila moment i była pusta, taki z niego troszkę glodomor.
    -Opowiedz mi coś o sobie -spojrzał jej w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zjadł cały gularz jaki tylko był i siedział na krześle uśmiechnięty od ucha do ucha.
    -Spokojnie, pięknych dziewczyn nie zjadam -też jej puścił oczko a co się będzie.
    -Wiesz .. ludziom nie podoba się to co robie, zabijam ludzi dla pieniędzy to dość okrutne, ale mi się to podoba, pewnie masz mnie za jakiegoś wariata, co? -zasmial się cicho i wstał.
    -Spokojnie załatwimy jutro kogoś kto Cię wyreczy w karmieniu zwierząt -uśmiechnął się.
    -Dziękuję za pomoc, w tych czasach wiesz jak to jest z ufnością ludzi, wszyscy patrzą sobie na ręce bo się boją, że ta druga osoba chcę ich skrzywdzić..

    OdpowiedzUsuń
  17. [Cześć! Widzę, że nie tylko ja postanowiłam tu powrócić. :) Tak, czy inaczej, jak coś zapraszam do siebie.]

    Fobos

    OdpowiedzUsuń
  18. -Mnie jeszcze nie dopadło, ale coś czuję, że się zbliża coś wielkiego -uśmiechnął się spoglądając na dziewczynę.
    -Spokojnie, Tobie nic nie zrobię ... każdy człowiek sądzony jest po swoim czynach, dla mnie chyba przeznaczone jest piekło -zaśmiał się krótko.
    -Na noc wrócę do karczmy bo widzę, że masz tutaj tylko jedno łóżko.

    OdpowiedzUsuń
  19. No dobrze, mogę spać na krześle -odpowiedział śmiechem i stanął obok.
    -Ja mam gonić za kurą? noo proszę Cię! to nie jest zadanie dla mnie -zaczął się śmiać.
    -Jutro wyruszamy, tylko wiesz, że ta droga może być niebezpieczna? słyszałem, że kręci się tam jakaś szajka bandytów którzy napadają na karawany z towarami.

    OdpowiedzUsuń
  20. -Ooo nie? 4 letnie dziecko jest ode mnie lepsze?, to patrz na to! -zaraz zerwał się z nóg i zaczął biec za kurą, kurde była naprawdę szybka!. Biegał za nią chyba z 15 minut aż w końcu udało mu się ją dorwać i cały zdyszany pochwalił się Vaire.
    -Widzisz? tak to się robi- uniósł kurę w geście triumfu.
    -Gospodyni ma spać na krześle? ooo niee, tak nie może być! jestem zmęczony po tym wyścigu z kurą .. mogę się tu gdzieś umyć?

    OdpowiedzUsuń
  21. -Wiesz .. życie w wygodzie rozleniwia -zaśmiał się cichutko. Robiło się co raz później, powoli zachodziło słońce.
    -Długo? mam Ci przypomnieć ile ty się z nią męczyłaś? -znalazł kubek z wodą i przechylił całego na raz.
    - Dobrze przypilnuję -podszedł do dziury w kurniku i zasłonił dziurę swoim ciałem czekając na Veire, która szukała w domu czegoś by zatkać dziurę.

    OdpowiedzUsuń
  22. -Jest mi gorąca więc ciepła woda to słabe rozwiązanie głuptasie -oznajmił i udał się w kierunku balii. Poszedł za komórkę jak prosiła i zaczął powoli zdejmować z siebie ubrania. Najpierw odstawił swoje dwa miecze potem zaczął ściągać naramienniki, buty, wszystko aż cały był nagi. Nalał sobie zimnej wody i wskoczył do niej zanurzając się.
    -Jejkuu jak dobrze -rozpływał się, to było to czego potrzebował.

    OdpowiedzUsuń
  23. -Dziękuję, nie nie jestem głodny -oznajmił i poczekał aż sobie pójdzie żeby się przebrać w te ciuchy. Gdy się ubrał wyglądał trochę jak wieśniak, ale nie przeszkadzało mu to. Poszedł do jej chatki i usiadł na krześle.
    -No to ja tutaj śpię, a Ty na łóżko!

    OdpowiedzUsuń
  24. -No dobrze, jak wolisz -uśmiechnął się nieznacznie po czym w utonął w łóżku. Poprawił sobie poduszkę żeby było mu wygodniej, przykrył się kocem, który był akurat w sam raz na niego. Popatrzył na Vaire i przymknął oczy.
    -Dobranoc, jutro czeka nas ciężki dzień więc lepiej się wyśpij -powiedział szeptem.

    OdpowiedzUsuń
  25. -przepraszam, ale zastanawiałem się gdzie jesteś -zakrywa oczy.
    -jak tylko skończysz się kąpać to wyruszamy? -uchylil lekko palce bo zastanawiał się nad jej bliznami.
    -Kto Cię tak skaleczyl?

    OdpowiedzUsuń
  26. Odwrócił się żeby nie patrzeć jak się wyciera i poszedł się przebrać w swój strój bojowy.Gdy już się ubrał to wrócił po swojego rumaka, którego pilnowali obok karczmy. Zapłacił za napojenie i karmienie po czym z powrotem wrócił do Vaire.
    -Wiesz .. myślałem, że tutaj ktoś Cię napadł to wtedy bym go zabił -uśmiechnął się szyderczo i wsiadł na konia.
    -Pilnuj się mnie a nic Ci się złego nie stanie - zacisnął pas do którego przypięte były jego dwa miecze.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kroczyli leśną ścieżką po środku lasu. Na około było co chwile słychać odgłosy zwierząt, ćwierkanie ptaszków, szelest krzaków.
    -Muszę w tym mieście kogoś zabić, podobno mieszka trochę za miastem w willi. Jego domu strzegą uzbrojeni żołnierze, chyba się nie boisz? -spojrzał na nic nie znaczącym wzrokiem.

    OdpowiedzUsuń
  28. -Tak, bo mówię to co jest nieuniknione .. pewnie się rozstaniemy, ale jak zobaczą nas razem to mogą chcieć się do Ciebie dobrać -zaśmiał się.
    -Lepiej może będzie żebym wjechał pierwszy do miasta a Ty chwilę później tak żeby nie widzieli nas razem -spojrzał na nią.
    -Działam na rozkaz Cesarzowej więc niczego się nie boję .. -powiedział chłodno.

    OdpowiedzUsuń
  29. -Cynglem cesarzowej? -spytał sam siebie i po chwili przyśpieszył do galopu a po kilku chwilach zrównał się z Vaire.
    -Z wichrem nie wygrasz -pokręcił głową i kazał mu jeszcze przyspieszyć zostawiając Vaire w tyle. Po jakimś czasie dojechali do polany na którym postanowili zrobić postój. Kazuya rozłożył sobie koc, wyciągnął wcześniej zrobione jedzenie, napoił konia i leżąc wpatrywał się w czyste bezchmurne niebo.

    OdpowiedzUsuń
  30. -Tylko kilka minut żeby nasze konie odpoczęły -zauważył podnosząc się do siadu. Polana była przepiękna, na około rosły przeróżne kwiatki.
    - Też mi się śpieszy .. -pokręcił głową i zauważył ruch w krzakach. Był to ruch kilku ludzi którzy jakby skradali się w ich stronę. Szybko wstał i wyciągnął swoje dwa miecze rozglądając się na około. Zostali otoczeni

    OdpowiedzUsuń
  31. -No nieźle -skomentował to jak Vaire poradziła sobie z jednym z bandziorów. Kazuya nie chcąc być gorszy sam wbiegł w w te rośliny i zaczął wyżynać ich po kolei. Jednemu rozciął brzuch, drugiego przebił mieczem na wylot.
    -Bułka z masłem .. -zaśmiał się i dalej zabijał kolejnych przeciwników, w oczach dało się zauważyć szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
  32. -Nauczyłaś się tego wszystkiego ganiając za kurami? -zaśmiał się. Wokół nich leżało dużo martwych ciał.
    -Możemy się zbierać, jeszcze zaczną się rozkładać i co będzie? -zaśmiał się. Vaire go zaciekawiła, prosta wieśniaczka a walkę sztyletem ma opanowaną do perfekcji.
    -Gdzie się tego nauczyłaś?

    OdpowiedzUsuń
  33. -No ładnie, czyli nie muszę się martwić, fantastycznie! -uśmiechnął się i wsiadł na konia.
    -Ruszamy dalej .. -popatrzył tylko na ciała leżące dookoła i jak gdyby nigdy nic ruszył do przodu. Siedząc na koniu wycierał swoje miecze o szmatkę i pogwizdywał. Znowu zaatakował go ból głowy, rozkazał koniowi się zatrzymać i łapiąc się z głowę zacisnął zęby .
    -Przeklęty cień -przeklną cicho do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ból był tak silny, że nie był w stanie jej nawet odpowiedzieć. Kazuya zamknął oczy i zacisnął zęby jeszcze mocniej, ten ból był naprawdę nie do zniesienia, zaczął słyszeć jakieś ciche szmery, Cień znów spróbował przejąć nad nim kontrolę. Z dnia na dzień ból wydaję się silniejszy, Kazuya boi się, że jak tak dalej pójdzie to straci on nad sobą kontrolę. Gdy doszli na polane po prostu spadł z konia, stracił przytomność.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przez chwilę Kazuya nie wiedział co się stało, dlaczego leżała pod nim Vaire w takiej pozycji i jak do tego doszło. Jednak po chwili wspomnienia wróciły.
    - To znowu ten Cień ... -powiedział smutno, ale za chwilę spalił buraka na twarzy, dawno nie znalazł się w takiej sytuacji. Nie wiedział jak się zachować więc dalej tkwił w tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  36. -Przepraszam .. to nie byłem ja! -zaraz wstał i uderzył się z otwartej dłoni w twarz.
    -Tego akurat nie mogę powiedzieć .. -zamilkł i jak gdyby nigdy nic siadł na konia i ruszył do przodu.
    -Im szybciej dotrzemy tym lepiej .. -wycedził przez zęby w stronę Vaire nawet na nią nie patrząc.
    -A Ty co masz do roboty w Rinori? wspominałaś coś o jakichś ziołach?

    OdpowiedzUsuń
  37. Kazuya spojrzał na nią i bez słowa zsiadł z konia i podążył na Vaire. Doszli do strumyka by napoić konie. Kazuya dał trochę swojego jedzenia koniom i sam też zaczął wcinać bo zgłodniał przez tą podróż.
    -Może się prześpimy? -odezwał się po dłuższej chwili nic nie mówienia.
    -Jestem trochę zmęczony -ziewnął przeciągając się.

    OdpowiedzUsuń
  38. Kazuya był naprawdę zmęczony i pod nieobecność Vaire poszedł nazbierać gałęzi. Zrobił okrąg z kamieni i rozpalił ognisko. Rozłożył sobie niedaleko koc żeby nie zmarzł. Doniósł jeszcze trochę żeby można było dorzucić aby ognisko nie wygasło. Położył się na kocu i minęła chwilka a on już odpłynął do krainy Morfeusza.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kazuye w nocy dręczyły jakieś koszmary. Obudził się zrywając do pół siadu, był cały oblany potem i ciężko dyszał. Ognisko nie zdążyło jeszcze zgasnąć więc szybko dorzucił gałęzi i dmuchał aż ognisko rozpaliło się na nowo.
    -To był tylko sen ... -powiedział cicho do siebie i położył się wpatrując w gwiazdy.
    -Są piękne .. -westchnął przeciągle.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kazuya postanowił się wykapać, może i nie była to najlepsza pora, bo to środek nocy. Stanął na brzegu, rozebrał się do naga i po prostu wszedł do wody. Nie wiedział, że niedaleko przy brzegu przebywała Vaire. Wszedł do wody która sięgała mu do kolan i zaczął się nią obmywać delikatnie się trzęsąc.
    -Lodowata ... -bąknął niezadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  41. Kazuya usłyszał dość mocny kaszel na brzegu strumyczka. Akurat skończył się myć więc szybko się wytarł i ubrał. Zobaczył leżącą Vaire a wokół niej krew.
    -Vaire? wszystko gra? -podszedł do niej, ale nie zbliżał się do niej za bardzo, zachował dystans. Krew to dla niego widok codzienny dlatego nie przeraziło go to.

    OdpowiedzUsuń
  42. Kazuya teraz już w ogóle nie wiedział o co chodzi. Nie ufał nieznajomemu i na wszelki wypadek trzymał rękę na rączce od miecza.
    -Wiesz co jej może być? -zapytał lekko zaniepokojony jej stanem. Zastanawiał się również kto w nocy o tej porze szlaja się samemu po lesie dlatego nieufnie na niego patrzył.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kazuya posłuchał się nieznajomego mężczyzny, który najwidoczniej był jej bratem. Wrócił do swojego ''obozu'' i na nowo rozpalił ognisko oraz nastawił wodę. Kazuya nie wiedział, że takie coś go może spotkać, nie wiedział, że Vaire jest na coś chora .. wydawała się całkiem zdrowa. Martwił się o nią mimo tego, że znali się raptem kilka dni. Z niecierpliwością czkał aż jej brat ją przyprowadzi.

    OdpowiedzUsuń
  44. Kazuya zastanawiał się dlaczego jej brat mówił na nią Cassie, skoro mu powiedziała, że ma na imię Vaire, czyżby go oszukała? Nie wiedział jak ma się zachować więc tylko biernie się przyglądał całej tej sytuacji.
    -Co jej jest? -zapytał po dłuższej przerwie siedzenia i wpatrywania się w rodzeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  45. -To skąd jest? z kosmosu!? -zapytał niedowierzająco. To nie brzmiało zbyt optymistycznie, jej ciało podobno się rozpadało .. to nie może wróżyć niczego dobrego. Kazuya jedynie co mógł robić to siedzieć i przyglądać się. Nie rozumiał o co w tym wszystkim chodzi.
    -A co jej zrobili? -zapytał martwiąc się o nią. Jej stan zdrowia może opóźnić jego misję a cesarzowa nie bedzie zadowolona z takiego obrotu spraw.

    OdpowiedzUsuń
  46. -Nie boję się Ciebie -odpowiedział równie chłodnym tonem. Kazuya jest jednym z najlepszych więc nie pozwoli by go obrażał ktoś kogo ''poznał parę chwil wcześniej'. Wyciągnął swoje dwa miecze i końcówkę miecza przystawił Zoffie'owi do szyi.
    -Pokaż mi, co to prawdziwy ból -uśmiechnął się podle.

    OdpowiedzUsuń
  47. Kazuya wstał z łatwością i uśmiechnął się.
    -Gdybym chciał wygrałbym to, ale po prostu Cię sprawdzałem -zaśmiał się jeszcze raz.
    -Nie takich jak Ty już kładłem na łopatki -powiedział chowając miecze po czym wsiadł na konia.
    - Noo nic, udanej podróży życzę -uśmiechnął się w ich stronę z lekką pogardą i dał koniu znak, że może ruszyć.

    OdpowiedzUsuń
  48. -Heee? -przetarł oczy ze zdziwienia.
    -Czy oni właśnie? -pokręcił głową kilka razy tak jakby miał jakieś zwidy. Kazuya zatrzymał się na chwilkę, ale potem ruszył przed siebie. Rozmyślał nad tym skąd oni są .. bo chyba nie są z ziemi. Całą drogę do miasta spędził milcząc i oglądając naturę. Koło południa dotarł do miasta Rinori. Z daleka było widać bramę a wokół niej wysokie na kilkadziesiąt metrów kamienne mury.
    -Hej, stój! -zatrzymali go strażnicy pilnujący wejścia do miasta. -Kim jesteś? i po co przybywasz?
    -Jestem Kazuya, przyjechałem kupić towary na tutejszym targu -uśmiechnął się. Strażnik spojrzał na niego niepewnie, ale po chwili kiwnął głową do drugiego i wpuścili go do środka. Miasto było ogromne, chyba największe zaraz po stolicy, ale Kazuya nie przyjechał tutaj zwiedzać. Udał się od razu w kierunku willi w której mieszkał jego cel. Po drodze można było zauważyć jak wzrok dziewczyn za nim podąża, kupcy oferowali swoje towary przekrzykując się na ulicy. Po godzinie dreptania odstawił konia żeby mogli go nakarmić i napoić a sam widząc wille na wzniesieniu. Postanowił, że poczeka do nocy i zaatakuje, gdy będą spali. Była już głucha noc, Kazuya ubrał czarne ubranie jak strój asasyna i zaczął skradać się w kierunku Willi. Zobaczył w oddali strażników więc postanowił ich obejść, jednemu po cichu poderżnął gardło a drugiego szybko rzucił sztyletem który wbił mu się w serce i umarł. Wyciągnął sztylet i po ciuchy wkradł się do domu. Chodził powoli żeby nie było słychać jego kroków, chował się za meblami i innymi rogami zabijając po kolei strażników którzy pilnowali Pana Renjiego. Dotarł w końcu do sypialni, uchylił lekko drzwi i wszedł na paluszkach. Pan Renji leżał w łóżku wraz z jego młodą i piękną żoną, wyglądali słodko, ale niestety dostał polecenie żeby go zabić. Stanął nad nim i podniósł wysoko rękę w której trzymał sztylet. Wcześniej przygotował sobie okno do ucieczki, na szczęście nie było wysoko. Szybkim ruchem zatkał usta śpiacemu a drugą ręką wbił mu sztylet prosto w serducho. Renji momentalnie otworzył oczy i próbował się wydrzeć z bólu, ale nie dał rady, Kazuya zauważył wielki strach w jego oczach, ale mimo tego wyjął sztylet i po chwili wbił w niego jeszcze raz. Zaczęła tryskać krew oraz całe łóżko było splamione. Nim jego żona zdążyła się ocknąć Kazuya wyskoczył przez okno i zaczął biec przed siebie jak najdalej do pobliskiego lasu, a w tyle dało się usłyszeć krzyk i płacz żony oraz żołnierzy(tych których nie zabił) bijących na alarm, zaraz pewnie ruszą za nim w pościg.

    OdpowiedzUsuń
  49. Uciekał środkiem lasu przeskakując lub unikając wszelkiego rodzaju gałęzi i krzaków. W trakcie zrzucił z siebie poplamione ubranie z krwi. Biegł najszybciej jak tylko mógł więc po kilkunastu minutach biegu stanął by odpocząć.
    -Tutaj chyba mi nic nie grozi .. -odsapnął zadowolony i zaraz wskoczył do strumyka wody nieopodal. Na kamieniu miał naszykowane ciuchy na zmianę więc szybko wyskoczył, wytarł się i ubrał w swój codzienny bojowy strój. Było ciemno więc szedł lasem nie wiedząc za bardzo gdzie.

    OdpowiedzUsuń
  50. Poczuł tylko zimny dotyk ostrza na skórze, ale ten głos był dla niego już znajomy.
    -Vaire! -ucieszył się, poczekał aż ostrze trochę oddali się od gardła i przytulił się do niej tak niespodziewanie.
    -To Ty jednak żyjesz? -zapytał lekko skołowany.
    -Wiesz ... nie możemy się tak tu zatrzymywać, mogą nas śledzić -szepnął jej do ucha.

    OdpowiedzUsuń
  51. -Wykonałem -uśmiechnął się i wsiadł na konia.
    -Dziwne, że znowu się spotkaliśmy .. ale cieszę się -puścił jej oczko. Zaczęli galopować przez las i po kilku godzinach drogi postanowili zrobić postój. Vaire zeszła pierwsza i przechodziła obok, Kazuya przy zsiadaniu z konia przewrócił się i poleciał na Vaire. Wylądowali razem na ziemi, Kazuya na górze a Vaire na dole. Zrobił się cały czerwony na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  52. Krajobraz, który się przed nim rozpostarł zachwycał i odbierał wszystkie zmysły, aby skupić się tylko na nim. Wzgórze pełne wszelakich kwiatów. Wśród nich motyle, pszczoły, ptaki i wiele innych niewinnych stworzeń. W dole płynący strumyk z krystaliczną wodą, a po jego brzegach małe drzewka. Za nimi polana o intensywno zielonej trawie. W oddali znowu zaś góry z wierzchołkami w chmurach. Cały ten widok potęgowały złote promienie zachodzącego słońca. Po prostu zbrakło mu słów. Stanął na szczycie wzgórza i patrzył, patrzył tyle ile mógł, bo dużo czasu nie miał. W jego głowie wciąż tkwiła ta myśl, która nie dawała mu spokoju. Wziął głęboki oddech i zaczął powoli schodzić wciąż zapatrzony w piękne otoczenie. Nagle usłyszał za sobą jakieś odgłosy. Odwrócił się i dostrzegł na prawie ciemnym już niebie wielkiego ptaka, który szybko leciał prosto na niego. Ruszył prędko przed siebie, aby uniknąć kolizji. Zrobił kilka skrętów, lecz on dalej za nim leciał. Gdy ptak był już blisko niego zaczął biec. Wbiegł między drzewa, a potem na polane. Zmęczony nie miał siły dalej uciekać, więc obrócił się w stronę drapieżnika gotowy na konfrontację, której się nie doczekał. Ptak dosłownie kilka centymetrów przed nim zamienił się w proch. Cass bardzo się zdziwił, otworzył szeroko oczy ze zdumienia. Pogłębiło się ono, gdy na trawie dostrzegł leżący przedmiot. Schylił się po niego. Ciężko mu było stwierdzić co to takiego, lecz przypuszczał, że było to coś w rodzaju szkatułki. Niestety nie mógł jej otworzyć, więc schował ją do kieszeni. Nagle usłyszał gdzieś niedaleko plusk wody, który najpewniej pochodził z widzianego wcześniej strumyka. Postanowił zakraść się tam i zobaczyć co to takiego. Po cichu wszedł między drzewa. Gdy wychylił z za jednego z nich głowę dostrzegł, kobietę, która prawie cała była zanurzona w wodzie. Przyglądał się jej, gdy nagle coś nad nim zatrzeszczało, a za chwilę spadło na niego i przewróciło. Na szczęście nie stracił przytomności.
    - Niedobrze - pomyślał, gdy zrozumiał, że zdradził swoją obecność.

    OdpowiedzUsuń
  53. Przyglądał się kobiecie do góry nogami, gdy nagle zauważył, że kobieta zbliża się do niego. Z bolącą głową podniósł się z ziemi i wstał. Kobieta szła dość pewnie, nie wiedział co od niego chciała.
    - Zatrzymaj się. - powiedział zmieszany. - Nie podglądałem Ciebie. Przechodziłem się tylko gdy nagle gałąź na mnie spadła. - Nie jesteś wiedźmą prawda? - spytał się. Nie wyglądała mu na taką, ale kto to wiedział. Czarownice wyglądały przeróżnie mogły być bardzo piękne albo strasznie brzydkie. Były też strasznie zwodnicze i manipulacyjne. Ta, która do niego szła bardzo pasowała do takiego opisu. Nie wiedział za bardzo co zrobić. Zawahał się. Uciekać, nie uciekać, czarować, nie czarować? Stanął tylko w końcu wyprostowany w gotowości i czekał na dalszą reakcję dziewczyny.

    [No mam nadzieje ze w koncu moze byc xd]

    OdpowiedzUsuń
  54. Westchnął, gdy oznajmiła, że jednak nie jest wiedźmą. Ostatnio był już trochę przemęczony walką z nimi.
    - Nie, niestety magia mnie nie obdarowała - odpowiedział na pytanie kobiety. Wolał nie wspominać na razie o tym, że posiada amulet, który pozwala mu w jakimś stopniu z tej magii korzystać. Nie mógł przecież białowłosej w pełni zaufać, a ten artefakt był jego główna bronią. Zastanawiało go bardzo, co ona robi tutaj tak ciemną nocą.
    - Co Cię sprowadza w te strony? - zapytał, aby nawiązać jakąś rozmowę.
    Nagle usłyszał głośne chlupnięcie wody w strumyku, a potem jakby czyjeś kroki. Czy z kobietą ktoś był? A może zbliża się do nich coś lub ktoś inny? Nie miał pojęcia co to było, ale miał nadzieję, że się zaraz dowie.

    OdpowiedzUsuń