Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cassian. Pokaż wszystkie posty

5 sty 2017

Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.

Cassian
25 lat | Xaresya | Łowca czarownic

Jego życie to pasmo nieszczęść przeplatające się z krótkimi chwilami radości. Na początku wszystko wskazywało na to, że zostanie rolnikiem tak jak jego przodkowie, gospodarujący od niepamiętnych czasów nieopodal niewielkiego miasta Kayaru. Jednak los chciał inaczej. Zesłał na jego drogę pewną dziewczynę o imieniu Leyla. Spotkali się w miasteczku na targu. Cassian jako uprzejmy, lecz czasem porywczy młodzieniec, zauważył ją plątającą się pomiędzy straganami z koszem pełnym jabłek i zaoferował pomoc. Oczarowany jej urodą, ciemnymi, długimi włosami i blado błękitnymi oczami, a także niespotykaną osobowością stracił dla niej głowę. Spełniał wszystkie jej zachcianki jakby rzuciła na niego urok. Po dwóch miesiącach znajomości oświadczył rodzinie, że wyprowadza się z domu i wyrusza w podróż u boku swojej wybranki.
Po kilku tygodniach mozolnej wędrówki rozpostarł się przed nimi wielki las, a w jego centrum samotny wierzchołek góry. Cassian nie znał tych terenów, pytał się Leyli dlaczego idą akurat w tamtym kierunku, lecz ta dawała mu wymijające odpowiedzi. Nie przeszkadzało mu to, był młody i głupi, pragną szaleństwa. Las do którego weszli był mroczny i ponury, czuło się tu dziwną aurę i wydawało, że słyszy przerażające, dzikie dźwięki, komponujące się w jedną, dziwną pieśń. Dziewczyna była spokojna i jak zawsze uśmiechnięta na twarzy, więc on też nie przeją się straszną atmosferą lasu. Szli leśną ścieżką przez długi czas, aż doszli do podnóża góry. Stąd Cassian dostrzegł wielki, zbudowany z ciemnego marmuru zamek stojący na szczycie wzniesienia i dopiero teraz przypomniał sobie bajkę opowiadaną mu nie raz przez jego babcię, gdy nie chciał iść spać, o podstępnych wiedźmach mieszkających w zamczysku na Łysej Górze. Nigdy nie wierzył w te historie, lecz teraz gdy ujrzał pałac, przeszły go niepokojące myśli. Zatrzymał się i zaczął wypytywać ukochaną, lecz ta dalej go uspokajała. Zauważył, że zmienił jej się wyraz oczu, stały się teraz jakby bardziej obojętne, chłodne, zahipnotyzowane. W końcu zaczęli się kłócić. Czar prysł. Zdenerwowany miał już odchodzić, gdy nagle jakaś dziwna siła przewróciła go i przygwoździła do ziemi. Zdołał tylko odwrócić głowę. Ujrzał ją, lecz całkiem inną. Stała dumnie, w pięknej, iście królewskiej, czarnej sukni z uniesioną ręką. Zdążył tylko zapytać - Dlaczego? - i stracił przytomność.


Obudził się w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu. W celi nie było żadnych mebli, a drzwi zastępowały zardzewiałe kraty. Jedyne, co czuł to upokorzenie i dziwną gorycz, największe uczucie jego życia okazało się kłamstwem. Jak mógł się tak dać wykorzystać. Zaczął krzyczeć, lecz nikt nie odpowiadał. Po kilku samotnie spędzonych godzinach usłyszał zbliżające się kroki. Z mroku wyłoniła się postać jakiejś kobiety, wiedźmy najpewniej, pomyślał. Miał rację, kobieta weszła do jego więzienia i zaczęła recytować dziwaczną formułkę. Był wyczerpany i otępiały, nie był w stanie się postawić. Po wypowiedzeniu ostatniego słowa poczuł krótkotrwały ból. Na jego nadgarstkach pojawiły się czarne obręcze. Gdy czarownica wyszła mimowolnie ruszył za nią, stracił kontrolę nad własnym ciałem, stał się sługusem wiedźm. Z czasem stracił nadzieję, uczucia, został torturowaną, człowieczą maszyną. Spędził tak sześć długich lat, aż pewnego dnia coś się wydarzyło. Przy wykonywaniu codziennych prac przypadkowo został wysłany do czarownicy, którą okazała się Leyla. On wyprany z uczuć nie rozpoznał jej, wszystkie wydawały mu się takie same, lecz ona go pamiętała. Zdziwiła się bo poczuła wstyd i żal, coś czego nie czuła bardzo długo. Zrozumiała, że go kochała naprawdę. Gdy podszedł do niej podać obiad i spojrzał jej w oczy, okruch lodu siedzący w niej od dawna stopniał. 
- Przepraszam - powiedziała i rzuciła czar, który spowodował zniknięcie magicznych kajdan. Cassian poczuł się przez chwilę oszołomiony, potem gdy ją ujrzał złość, a potem sam nie wiedział co czuje.
- Zaraz zlecą się tu wszystkie wiedźmy, Yelena musiała poczuć obecność zwykłych ludzi. Uciekaj tylnym wyjściem, ja muszę tu zostać, zemścić się za wszystko. Trzymaj ten medalion. Będzie przypominał ci o mnie i da ci magiczną moc - rzekła i dała mu do ręki srebrny, niewielki medalik.
- Ale... - zdążył wybełkotać, gdy nagle rozległ się gromki hałas. 
- Wybacz mi. Uciekaj. Nie ma więcej czasu - powiedziała, po czym wyszła z komnaty stanąć twarzą w twarz z wiedźmami. 
- Wybaczam - powiedział po cichu. Chciał zostać, pomóc jej, ale zamknęła magią drzwi. Nie miał innego wyjścia. Musiał uciec, aby móc się później zemścić. Kiedy przechodził korytarzami usłyszał przenikliwy wrzask, co wywołało w nim straszny gniew, który trwa do dziś.
Gdy już udało się mu uciec nie wrócił do domu. Skierował się na północ. Osiadł w małym domku w spokojnej okolicy i postanowił zostać łowcą czarownic. Nauczył się wykorzystywać moc medalionu, który od tamtej pory nosi cały czas. Pozwala posługiwać mu się w miarę prostymi zaklęciami i paroma sztuczkami. Żyje w odosobnieniu, nie ma przyjaciół, nie zaznał więcej miłości, zamknął się w sobie. Przyjmuje tylko zlecenia i przyłącza się do pościgów za wiedźmami, które wyrządziły mu w życiu tyle złego. Pragnie też rzucić się w wir przygody i zapomnieć o wszystkim...


                                                                                                                                        
Witam i zapraszam do wątkowania :) Cytat w tytule A. Sapkowskiego z wiedźmina.